<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Odpowiadamy Helenie Zawadzkiej">
<author_1="Z. Dyktor-Dąbrowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="10">
<date="1951-10-21">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Radości i smutki. Odpowiadamy Helenie Zawadzkiej. Do redakcji wpłynął list jednej z naszych Czytelniczek. Treść jego i nasza odpowiedź — to właśnie — Radości i Smutki. Droga „Przyjaciółko" — pisze obywatelka Helena Zawadzka z Warszawy. — Bardzo Cię proszę, żebyś mi poradziła i pomogła, bo mam wiele trudności z prowadzeniem domu. Mój mąż pracuje w fabryce, mamy troje dzieci i trudno mi poradzić sobie w gospodarstwie. W sklepach spółdzielczych nie zawsze mogę dostać to co mi jest potrzebne, muszę się dobrze nachodzić, nim coś kuplę, a czasem i tak nie dostanę. Mam trudności i wiele z moich znajomych ma .je również. Więc bardzo Cię proszę „Przyjaciółko", żebyś mi doradziła, co mamy robić, żeby nam było lżej i wytłumacz nam skąd powstały te trudności. Ja słyszę czasem jak kobiety mówią: po co tyle się buduje nowych domów, fabryk, robi tyle maszyn, kiedy lepiej te pieniądze wydać na codzienne nasze potrzeby. Jak to z tym jest „Przyjaciółko"? Tak pisze nssza Czytelniczka, tak myśli i kłopocze się wiele innych. Spieszymy z odpowiedzią, która jest wyjaśniem i radą. Miła Czytelniczko! Pragnie Pani wiedzieć, skąd płyną te trudności na rynku sprzedażnym, dlaczego czasem brak masła, czy mięsa lub słoniny. Wiemy przecież, że i mleko, i masło, i jajka, i mięso, i jarzyny—przyjeżdżają do nas ze wsi. Wieś jest naszym dostawcą. Ale to co nam wieś przywozi nie jest dostarczane regularnie, nie jest zaplanowane z góry, ile i co ma być miastu dostarczane. Dlatego tak jest, bo większość gospodarstw na wsi to gospodarstwa indywidualne, które nie mogą planować dostaw, tak jak my możemy planować produkcję w fabrykach.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
